*
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług zgodnie z Informacją o plikach Cookies. ×

Na dobry początek



„Na dobry początek”

Często oczekujemy wiadomości, które pomogłyby nam zrozumieć charakter naszej choroby i znaleźć sposób na zmniejszenie naszych dolegliwości.  Zazwyczaj oczekujemy, że będą to wiadomości zwięzłe, krótkie ale treściwe – taka „pigułka wiedzy”. Lubimy słuchać, jak pomogły sobie inne osoby, ale też najbardziej usatysfakcjonowałoby nas, gdyby nasze wątpliwości rozwiał lekarz.
Taką osobę trudno zadowolić, zawsze znajdzie jakieś „ale”, „gdyby”, „a jednak”, „nie wierzę” . Mimo wszystko spróbuję powalczyć o chwilową uwagę takich osób i chociaż częściowo rozwiać ich wątpliwości.
Co to są „magnesy”, albo raczej magnetoterapia? MAGNETOTERAPIA jest dziedziną wiedzy zajmującą się pozytywnym wpływem pól magnetycznych (stałych lub zmiennych) na organizmy żywe, w tym organizm człowieka.
Niektórzy stosujący magnesy uważają, że do tego, aby magnesy zadziałały potrzebna jest wiara. Ja uważam, że wierzyć należy w Boga, a do odczucia działania magnesów potrzebne jest sprecyzowanie naszych oczekiwań. Np. jeżeli walczymy z depresją od wielu lat i założymy jedną bransoletkę, to nie oczekujmy nie wiadomo jakiej poprawy – nastąpi niewielka lub wcale nie poczujemy zmiany. Także jeżeli od wielu lat walczymy z bólem barku lub kręgosłupa i założymy jedno „błądzące serce” lub dysk – to nie mówmy innym, że magnesy nie działają, tylko zastanówmy się czego oczekiwaliśmy. Czy żądamy drastycznej poprawy po kilku godzinach noszenia magnesów czy zadowoli nas nawet początkowo, kilka minut ulgi? Spełnienie naszych oczekiwań zależy też od zrozumienia mechanizmów działania magnesów na konkretne układy i tkanki naszego organizmu. Gdy chcemy wspomóc się w walce z chorobami ogólnoustrojowymi potrzebujemy więcej czasu i działań wielokierunkowych, takich jak: picie wody magnetyzowanej, noszenie bransoletek lub wisiorków (w zależności od rodzaju problemu i jego charakteru), wzmacnianie naszego układu odpornościowego i hormonalnego poprzez noszenie dysku lub „błądzącego serca” w okolicy szyszynki (czubek głowy). Jeżeli naszym głównym problemem jest dolegliwość bólowa – miejscowa – ograniczona do kilku centymetrów, bez promieniowania bólu w inne okolice – używamy dysku najlepiej z miedzią lub „błądzącego serca” również z miedzią. Jeżeli ból dotyczy większego obszaru lub promieniuje np. wzdłuż nerwów, to najlepiej użyć dwóch lub więcej dysków lub serduszek ułożonych na całym obszarze bólowym: jedno, na źródle bólu pozostałe wokół w odległości około 5-10cm. Chcąc opanować miejscowy ból przy pomocy pól magnetycznych efekty odczujemy dużo szybciej (czasem nawet kilkanaście minut) niż poprawę przy chorobie ogólnoustrojowej.
Musimy też uświadomić sobie jedną rzecz; im dłużej trwa choroba tym leczenie jej jest dłuższe; jeżeli mamy do czynienia z ostrym bólem – możemy oczekiwać szybkiej poprawy.
Obecnie nasze życie to ciągły pęd, właściwie nie wiadomo za czym i po co? Dlatego oczekujemy szybkich efektów leczenia .
Magnetoterapia jest jedną z metod naturalnych, które wymyślili i stosowali ludzie w czasach, gdy pośpiech był pojęciem nieznanym. Teraz wiemy, że wiele z dzisiejszych chorób, tzw. cywilizacyjnych spowodowanych jest właśnie tym pędem i nadmiarem stresu bombardującym nasze organizmy.
Dlatego moja propozycja jest taka:
1.    Pijmy wodę magnetyzowaną, aby oczyścić nasze organizmy, i przez to wzmocnić je.
2.    Nośmy magnesy w miarę możliwości 1000 Gaussów na 10kg wagi lub na każde 10 lat życia, aby zmniejszyć efekty ubytku pola magnetycznego Ziemi działającego na nasze organizmy.

Lek. med. Hanna Szostakowska